Bardzo lubię jeździć rowerem w pojedynkę. Pozwala mi to na pełen relaks, narzucenie własnego tempa i kontakt z naturą. Jednak, żeby czerpać z takiej wycieczki wyłącznie dobrą energię i czuć się bezpiecznie, jako diabetyk muszę się do niej odpowiednio przygotować.
Podstawa bezpieczeństwa, czyli monitoring glikemii i zapasowy sprzęt
Według mnie najlepszym rozwiązaniem dla aktywnych diabetyków jest posiadanie systemu ciągłego monitorowania glikemii (CGM). Osobiście korzystam z Dexcom One+, który w zupełności zaspokaja moje potrzeby na trasie. Mimo to, awaryjnie zawsze mam w sakwie klasyczny glukometr z nakłuwaczem i paskami – w moim przypadku jest to niezawodny ACCU-CHEK Performa Combo.
Na co dzień jestem podpięty do pompy insulinowej ACCU-CHEK Spirit Combo. Staram się skrupulatnie dbać o higienę terapii i wymieniać wkłucia zgodnie z zaleceniami producenta, czyli co trzy dni. Planując samotną wycieczkę rowerową, wyznaję zasadę „przezorny zawsze ubezpieczony” i zawsze zabieram ze sobą zapasowe wkłucia i dreny. Nie ma bowiem nic gorszego i bardziej stresującego na trasie, niż nagły problem techniczny i brak stałego dostępu do insuliny.
Jak chronię się przed hipoglikemią?
Wysiłek fizyczny zawsze niesie ze sobą ryzyko niedocukrzenia. Przed hipoglikemią zabezpieczam się, mając pod ręką sprawdzone, szybko działające węglowodany. Mój wybór to żele i glukoza w płynie – regularnie stosuję Dextro Energy Liquid Gel, który szybko i skutecznie stawia mnie na nogi w kryzysowych momentach.
Przebieg trasy i… kulinarne szaleństwo
Dzisiejszą trasę rozpoczynałem z bezpieczną, wyjściową glikemią na poziomie 146 mg/dl. Po intensywnym pedałowaniu i przejechaniu 12 kilometrów, zgodnie z przewidywaniami, poziom cukru obniżył się do 96 mg/dl.
W tym momencie uznałem, że czas na dłuższą przerwę i uzupełnienie kalorii. Zahaczyłem o Chatę Wuja Toma, gdzie zjadłem solidną porcję karkówki z grilla. Poszalałem nieco z dodatkami – na talerzu wylądował sos śmietanowy, sałata, pomidory, ogórki kiszone i aż trzy kromki bagietki. Do popicia wybrałem bezalkoholową Coronę Zero.
Na tym jednak nie koniec „ładowania węglowodanów”. Będąc już pod domem, postanowiłem jeszcze wstąpić do cukierni. Zwieńczeniem wycieczki była tarta bezowa popita klasycznym cappuccino.
Konsekwencje słodkiej przerwy i opanowanie sytuacji
Skutki tych kulinarnych szaleństw pojawiły się dość szybko. Godzinę po powrocie cukier poszybował w górę do 243 mg/dl. Zdecydowałem się na stanowczą reakcję i podałem korektę w wysokości 3 jednostek insuliny. Na szczęście organizm zareagował prawidłowo i po odpowiednim czasie glikemia ustabilizowała się na idealnym poziomie 100 mg/dl.
Trochę zaszalałem kulinarnie na tej trasie, ale podsumowując: można cieszyć się życiem, jedzeniem i samotną jazdą na rowerze, pod warunkiem stałej kontroli i szybkiego reagowania na to, co pokazuje sprzęt. Samotne wycieczki z cukrzycą są bezpieczne, jeśli ruszamy na nie odpowiednio przygotowani!
How useful was this post?
Click on a star to rate it!
Average rating / 5. Vote count:
No votes so far! Be the first to rate this post.













